Nowa strategia dla lotniska w Radomiu jest już gotowa i zostanie przedstawiona w ciągu kilku tygodni. Wszystko wskazuje na to, że jedyną szansą portu są czartery i współpraca z samorządami. – Widzimy bardzo wyraźnie, że głównym segmentem ruchu w Radomiu jest turystyka zorganizowana (…) Udział ruchu regularnego był jak dotąd marginalny – wyjaśnia Marcin Danił, członek zarządu Polskich Portów Lotniczych (PPL).
W ubiegłym roku Lotnisko Warszawa-Radom obsłużyło 95,6 tys. pasażerów oraz 2216 operacji lotniczych. Był to najsłabszy rok od czasu wznowienia działalności, czyli od kwietnia 2023 r. W całym 2023 r. w Radomiu odnotowano niemal 105 tys. tys. pasażerów, zaś w roku kolejnym 112,6 tys. osób. Ruch w roku 2025 był więc o ponad 15 proc. mniejszy niż przed rokiem.
Pod koniec grudnia 2023 r.
ówczesny prezes PPL Stanisław Wojtera mówił o 200 tys. pasażerów w 2024 r., ale tej liczby nie udało się osiągnąć. To o tyle istotne, że pojawiły się również informacje o tym, że gdyby lotnisko miało wychodzić „na zero” to musiałoby obsługiwać
ok. 80 tys. pasażerów, ale miesięcznie.
Radom: Ruch regularny marginalny – Zakończyliśmy prace nad nową strategią sprzedażowo-marketingową dla Radomia. Na początku 2026 r. przedstawimy ją mediom i opinii publicznej. To dokument oparty na realnych danych i doświadczeniach z sezonów 2023 i 2024. Widzimy bardzo wyraźnie, że głównym segmentem ruchu w Radomiu jest turystyka zorganizowana: nasze badania pokazują, że ok. 92 proc. podróży miało charakter turystyczny, a ponad 70 proc. pasażerów korzystało z pakietów biur podróży. Udział ruchu regularnego był jak dotąd marginalny – wyjaśnia Marcin Danił, członek zarządu Polskich Portów Lotniczych (PPL).
Przedstawiciel PPL podkreśla, że przy obecnej infrastrukturze realne do osiągnięcia są poziomy między 130 a 150 tys. pasażerów rocznie, i co ważne, bez konieczności dodatkowych, dużych inwestycji kapitałowych. – Na ten moment spodziewamy się utrzymania rejsów regularnych do Larnaki oraz powrotu połączeń z Rzymem i Barceloną, więcej szczegółów będzie znanych po zakończeniu procesu przydziału slotów sezonowych – dodaje Danił. Tu warto dodać, że
w tym roku ofertę z Radomia utrzyma PLL LOT.
– Nasz cel pozostaje niezmienny: chcemy, aby Lotnisko Warszawa-Radom rozwijało się w sposób zrównoważony i docelowo generowało zyski –
mówił zaś kilka dni temu Grzegorz Tuszyński, dyrektor Lotniska Warszawa-Radom.
Na ratunek czartery i Kielce? – Jeśli chodzi o kierunki rozwoju, stawiamy na wzmocnienie współpracy z touroperatorami oraz partnerami instytucjonalnymi i samorządowymi. Rozmawiamy z władzami Radomia i regionu, a także z samorządami ościennymi – w tym z Kielcami – o tym, jak wspólnie budować popyt na loty z Radomia. Chcemy tam sukcesywnie zmniejszać straty, opierając się na tym, co naprawdę działa, a nie na życzeniowym myśleniu – podkreśla Danił.
Ostatnią nadzieją pozostają więc samorządy, a w tym przypadku najczęściej wraca koncepcja zaangażowania w finansowanie portu województwa świętokrzyskiego. Do koncepcja mająca już ponad dekadę – w 2016 r. podczas pierwszego okres funkcjonowania lotniska pojawiały się bowiem pomysły
zmiany jego nazwy na Radom-Kielce. W maju ubiegłego roku takiego scenariusza
prezes PPL nie odrzucił.
Wiemy jednak, że poszerzaniem
współpracy z władzami Radomia raczej nie będzie możliwe.
Pomysłów na Radom nie brakowało Na to jak rozruszać już Lotnisko Warszawa-Radom, na którego budowę wydano setki mln złotych, pomysłów było już kilka. Początkowy plan zakładał oczywiście
wprowadzenie administracyjnego podziału ruchu. W lipcu tego roku pojawiły się sygnały, że ten pomysł może wrócić, ale dopiero po zakończeniu modernizacji Lotniska Chopina. W międzyczasie upadła jednak koncepcja objęcia
matrycą slotową wszystkich portów na Mazowszu.
Od początku roku
PPL starał się także zachęcić przewoźników i touroperatorów dopłatami do operacji wykonywanych z Radomia, ale póki co nie przyniosło to istotnych rezultatów. Udało się także wprowadzić
możliwość lotów nocnych, co byłoby na rękę biurom podróży.
W poprzednim roku dowiedzieliśmy się także, że wojsko nie rozwiąże problemów portu w Radomiu,
co potwierdziły zarówno PPL jak i MON mówiąc, że port nie zmieni właściciela ani dotychczasowej formuły współpracy cywilno-wojskowej. Pojawiły się za to sygnały, że drogą do poprawy sytuacji może być
obsługa ruchu cargo oraz uruchomienie działań z zakresu MRO.
Fatalne prognozy Na początku 2022 r. spółka CPK po raz pierwszy przedstawiła swoje prognozy dla portów w Radomiu i Modlinie i od razu wzbudziły one ogromne kontrowersje. W ówczesnej wersji opracowania wskazano bowiem, że w roku 2040 port w Radomiu obsłuży
aż 1,8 mln pasażerów, zaś lotnisko w Modlinie 4,1 mln, co z kolei wielu uważał za liczbę zbyt niską.
Najnowsza prognoza zaprezentowana w styczniu 2025 r. różni się w tym zakresie od pierwotnego opracowania diametralnie. Obecnie CPK i IATA prognozują na rok 2040 ponad 40 mln pasażerów na CPK oraz 7,5 mln pasażerów w Modlinie i
jedynie 600 tys. w Radomiu – to pomimo perspektywy lat nadal liczba poniżej progu rentowności.
Pod koniec sierpnia ubiegłego roku dowiedzieliśmy się o fatalnych wynikach audytu portu w Radomiu wykonanego dla PPL. Pojawiła się w nim alarmująca liczba
600 mln zł straty jakie może przynieść funkcjonowania portu w Radomiu bez żadnych zmian do roku 2032. PPL sugerował wówczas, że da sobie czas do roku 2028 na próbę uratowania lotniska.
W październiku 2025 r. PPL potwierdziły złożenie do prokuratury
zawiadomienia ws. podejrzenia popełnienia przestępstwa w związku z budową portu lotniczego Warszawa-Radom. W grudniu
prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie.